Portal Duchowy - Rozwój Duchowy, Ezoteryka

Portal Duchowy
 

Przesłanie dnia:

Do weekendu coraz bliżej. Upewnij się, że nadchodzący wolny czas dobrze wykorzystasz. Przygotuj sobie jakiś zarys planu, który wspomagać będzie Twój wypoczynek i rozwój duchowy jednocześnie. Możesz korzystać z naszego działu Medytacja.
 
 
Miłość, strach Bóg i wolność - okiem Takaby
Refleksje
Wpisany przez Takaba   
środa, 02 grudnia 2009 17:09
Nie tak dawno przeczytałem, że istnieją tylko dwa uczucia, miłość i strach, a wszystkie inne wywodzą się od tych dwóch i po głębokim zastanowieniu zgodziłem się z tym.
Od kilku lat mam stale pod ręką medytacje na każdy dzień roku będące inspiracjami z książki ,,Rozmowy z Bogiem? i wiele razy pojawiał się tam temat strachu i jego przeciwieństwa miłości, które są chyba główną naszą ludzką inspiracją do działania.
Sam w ostatnich latach przerabiałem, że się tak wyrażę ten temat i jemu pokrewne na wiele sposobów i postaram się podzielić swoimi przemyśleniami.
Niedawno przy okazji oglądania w tv po raz kolejny filmu o tematyce biblijnej, wyprowadzenia narodu wybranego z niewoli egipskiej, uświadomiłem sobie że ludzie, narody, społeczeństwa były zniewolone od zawsze i na różne sposoby. Różnica między dawniej a teraz jest taka, że dawniej forma zniewolenia była najbardziej drastyczna i wprost.. to znaczy jeden człowiek był niewolnikiem drugiego, i ten drugi był jego panem.. często panem życia i śmierci w sensie dosłownym, mógł zrobić z niewolnikiem co zechciał włącznie z pobawieniem go życia lub wyzwoleniem.. Bóg chciał jednak, aby ludzie byli wolni, choć w czasie wieloletniej tułaczki narodu wybranego wielokrotnie pojawiało się zwątpienie, chęć powrotu do potwornego podłego ale znanego życia strach przed nieznanym, brak wiary i zwątpienie..
 

Odlanie złotego cielca i inne zachowania dla mnie były świadectwem wewnętrznej niedojrzałości. Ta sytuacja ich przerastała, strach był silniejszy, a entuzjazm i wiara, którą siali przywódcy skupieni przy Mojżeszu starczała na krótko i pryskała w obliczu trudności przedzierania się przez pustynię.
Niełatwo przeobrazić się z dnia na dzień z niewolnika w pana... pana samego siebie, swojego życia, za które jestem w całości odpowiedzialny.. to ja podejmuję świadomie decyzje za które nie waham się odpowiadać i ponosić odpowiedzialność. Do tej pory był strach i niepewność, ale to było znane, właściwie nie musieli dokonywać wyborów, bo pan decydował za nich i w chwilach strachu woleli wrócić do tej upokarzającej rzeczywistości niż decydować i odpowiadać.. tego jeszcze nie umieli, tego dopiero się uczyli.
Byli ubezwłasnowolnieni nie tylko fizycznie ale też duchowo.. Bóg chciał dać im wolność ale oni jeszcze nie bardzo umieli ją przyjąć i z niej korzystać.
To historia, ale przecież ta lubi się powtarzać i czy ten tak odległy w czasie przykład jest nam zupełnie obcy? Otóż myślę, że nie i jest nam bliższy i dotyczy większej liczby osób niż mogłoby się zdawać. Bo owszem zmienił się czas, świat i ludzie ale mechanizmy pozostały te same.. Ciągle będziemy się kręcić wokół tematu, wolność, strach , miłość i Bóg.. Zniewolenia przeistoczyły się w uzależnienia, ich forma stała się subtelniejsza i jakby łagodniejsza, a na pewno bardziej zakamuflowana, zwłaszcza na początku.. Nie widać już batoga, ale przecież wpływ na nasze życie jest tak jak dawniej potworny..
W dzisiejszym nowoczesnym świecie, uzależnień jest bez liku i wciąż pojawiają się nowe tak, że wymienię tylko kilka tych najpopularniejszych: Alkohol, nikotyna, narkotyki, jedzenie, tv, komputer, telefon, drugi człowiek, seks, praca... można by długo wymieniać i są to dziedziny nieraz tak odległe od siebie, że nie widać pomiędzy nimi żadnego związku, żadnej wspólnej płaszczyzny.. a ona jest, istnieje i jest jak najbardziej realna..
Tym wspólnym mianownikiem jest fakt, że każde zniewolenie niszczy życie, a w ostateczności nawet zabija.. i nawet jeśli nie zabije wprost jak narkotyki czy alkohol to może zabić pośrednio np. poprzez samobójstwo.
Kolejną wspólną cechą uzależnienia jest to, że jest to choroba zakłamania.. Uzależniony do końca, czasem bardzo dramatycznego w obliczu śmierci, kiedy całe życie legło w gruzach, oszukuje się, że jeszcze sobie da radę, jeszcze to nie jest to, co mówi otoczenie, jeszcze z tego wyjdę.. A tu zdrowie przepite lub przećpane, rodzina stracona, bo poświęcam czas na wódę, seks, nieustanną pracę lub kasyno... nie ma znaczenia na co.. w czyich szponach tkwię... i nie dam rady bez terapii.. pomocy drugiego człowieka.. bez westchnienia do Boga.. ratuj... Boże, jeśli istniejesz ratuj..
A to chore ego we mnie mówi ?poradzisz sobie sam? i kogo tu słuchać gdy ta cząstka Boga, która się ostała w człowieku słabiutka.. marnocinka.. a nałóg mocarny nie chce dopuścić sumienia do głosu.. Gdy posłucham tej marności w sobie, która jest miłością, tej resztki człowieczeństwa zwanej sumieniem, które nawet gdy wszystko stracone tli się w człowieku i jest podobno głosem Boga w nas, jest szansa, że wygram, choć tak jak w drodze przez pustynię pokus i zwątpienia wiele, a koniec drogi daleki i niewidoczny. Strach przed nowym niepewnym i nieznanym wielki.. jego głos silny i wręcz wrzeszczący w człowieku ,,dokąd wariacie przecież TAM nic nie ma".. czyż nie było fajnie i błogo wypić.. zapalić.. zagrać.. zrobić skok w bok.. czyż ten kolorowy świat nie jest cudowny? To wewnętrzna i odwieczna walka dobra ze złem .. miłości i strachu.
Ten raczkujący wyzwoleniec, jeśli posłucha tych głosów nawołujących do powrotu przepadł z kretesem. To jak w bajce z dzieciństwa, że nie wolno obejrzeć się za siebie, bo potwory cię dopadną i zniszczą.. Jak skamieniała żona Lota uciekająca z niszczonej przez anioły Sodomy, której nie wolno było się oglądać.. Jest w tym jakaś aluzja i ukryta prawda nie oglądaj się za siebie.. idź w obranym kierunku odważnie i pewnie, a nagroda cię nie ominie..
 
I naród wybrany i coraz liczniejsi z dzisiejszych uzależnionych niewolników w końcu dochodzą do ziemi obiecanej i zaczynają inne nowe życie.
Bóg nie chce niewolników.. Bóg jest miłością, a miłość nie zniewala a daje wolność na wszystkich płaszczyznach.. Rób wszystko co chcesz i żyj jak chcesz, podejmuj decyzję a jak upadniesz ja pomogę ci powstać.. Tylko odrzuć strach i zacznij kochać.. najpierw siebie, daj sobie szansę; na zdrowie, na życie na wolność, radość na miłość.. Nie mów to nie dla mnie.. ja tak nie potrafię.. jestem na to za młody za stary za głupi czy za mądry..
 
Pierwsza zasada miłości; bądź otwarty.... na ludzi , na świat, na poglądy, na nowości na wszystko co się wokół dzieje.. Otwarty na życie. Nie zaskorupiaj się.. nie otaczaj murami i warowniami. Obojętne czy tą warownią będą stare zaskorupiałe poglądy czy postawa, nijak nie pasująca do dzisiejszej rzeczywistości. Strach przed tym czy owym. Strach przed unią (bo przyjdą i nas wykupią) przed religią (bo tam chyba jedzą małe dzieci) czy wogóle innością..
Tych strachów jest tysiące. A przecież świat jest taki cudowny dlatego, że jest tak wieloraki i nie ma w nim dwoje takich samych ludzi, miast, kwiatów itd.. dotknij nowego, poznaj nowe.. co ci pasuje weź, a co nie odrzuć bez wahania, ale nie mów nie bo nie, nie chcę choć nie wiem o co chodzi i z czym się to je.. nie bądź niewolnikiem swojego ciasnego umysłu i umysłowego lenistwa..
To się nie zmienia, Mickiewicz też pisał tam sięgaj gdzie wzrok nie sięga, nad poziomy wylatuj ..itd. I o widzeniu świata tępymi oczyma .. czyli problem stary jak świat..
 
Druga zasada miłości; żyj i ciesz się życiem.. Kiedyś zadawałem sobie pytanie; no ale gdzie są granice tego co wolno? Dziś rozumiem to tak ; wolno wszystko co nie czyni drugiemu zła czy krzywdy.. No a jak robię krzywdę sobie? Bo przecież jak piję czy gram na automatach to nikomu nie robię zła.. Pozornie, bo przecież rodzina cierpi, choć w początkowych stadiach uzależnienia jeszcze nie cierpi na tyle by stanowczo protestować, jeszcze mechanizmy zakłamywania i racjonalizacji potrafią skutecznie przyćmić prawdę.. ale ta prędzej czy później wychodzi na jaw.. bo musi.. Bo gdy gasną migające światełka, dyskoteki czy automatów.. gdy cichnie ogłupiająca muzyka, gdy odchodzi grono knajpianych znajomków - przychodzi czas na prawdę.. Kac, smród niedopałków i dymu papierosowego, przegrany majątek, rodzina i zdrowie, zawalona kariera, paskudna opinia...nie zdane egzaminy... i kim jest ten ktoś kto leży obok nas? Prawda jest bolesna.. tak bolesna, że trzeba iść natychmiast ją znieczulić kolejnym kieliszkiem, kolejną działką lub kolejnym zagraniem bo na chwilę skoczy adrenalina.. na chwilę przytłumię rzeczywistość..
Strach.. ogromny strach nie pozwala się wyzwolić.. ale niektórzy gdy stracą wszystko gdy są o włos od śmierci.. gdy nie mają już nic do stracenia bo są na samym dnie, odważają się na desperacki krok zobaczenia siebie i swojego życia takimi jakim ono jest naprawdę.. na nieśmiałą próbę podążenia dróżką, którą poszli inni wyzwoleńcy.. Ci powiedzieli sobie dosyć, tak dalej nie mogę i nie chcę żyć.. nie chcę być niewolnikiem... chcę być wolny..
 
Prawda was wyzwoli mawiał Jezus. Z pomocą innych, którzy troszkę okrzepli, bo zaczęli wcześniej, idą prowadzeni za rękę jak małe dzieci.. nie mają nic do stracenia bo przeważnie stracili wszystko. Nie oglądają się za siebie bo tam potwory z przeszłości i nie ma do czego wracać, pustka i strach. A przed nimi obietnica nowego życia..
Tylko obietnica, bo przecież pewności nie ma.. nie można ufać nawet sobie, bo to może zaprowadzić spowrotem w ślepy zaułek.. Ale przecież skoro jemu .. jej się udało, to może mnie też.. Jest nadzieja, jak słabiutkie światełko w tunelu..
Na początek to wystarczy, byle uwierzyć, byle wytrwać.. a światłość we mnie i wokół coraz większa. A miłość coraz odważniej wkracza w życie i coraz jej więcej i więcej... a strach się kurczy i kurczy i z każdym dniem, tygodniem go coraz mniej.
Odzyskana rodzina, powracające zdrowie, radość życia. Po kilku latach prawie zapominamy, że jest coś takiego jak strach, bo to coś co zostało po nim to jakiś straszek a nie strach, nawet nie można nazwać go lękiem.. Prawda was wyzwoli... po latach trudno przyznać się i zrozumieć, że ta wylękniona człeczyna, podpierająca się kieliszkiem czy jakąś inną chemią w życiu to byliśmy my..  Przecież my umiemy żyć i podejmować decyzję w każdych warunkach.. nawet najtrudniejszych..
Prawda wyzwala.. to nie slogan.. Każdy ma swój krzyż i swoją ziemię obiecaną.. Nie lękajcie się  .. mawiał nasz wielki rodak i duchowy przewodnik.. W życiu każdego człowieka są dobre i złe chwile.. te trudne są po to by nas czegoś nauczyć, wzmocnić, by przejść na wyższy poziom.. Od nas zależy czy będziemy się kierować lękiem czy miłością.. czy w poszukiwaniu prawdy o sobie będziemy otwarci na tę prawdę czy zasklepimy się w skorupie jak ślimak bojąc się wszystkiego i wszystkich i udając, że żyjemy..
A może czasem warto powiedzieć sobie; skoro innym się udało ja też spróbuję, skoro Bóg mnie kocha i jest miłością to przecież nie pozwoli mi zginąć.. Wolność to znaczy być wolnym od wszelkiego strachu  co nie oznacza by lekceważyć jakieś realne zagrożenie.. Znaczy to by problemy rozwiązywać, a nie bać się ich i siwieć z ich powodu, by moja wiara i Bóg były mi tarczą w trudnych chwilach, a nie balastem nie do udźwignięcia. W Bogu mieć przyjaciela i doradcę ... ale to już chyba następny temat..
 
 
 
                                                                                               Takaba
 
 
 

Kalendarium:

Czwartek,
9 Luty 2012

40. dzień roku
Wschód: 7:10
Zachód: 16:47
Księżyc: > 1 kwadra

W naszej bazie danych kalendarium, brakuje niestety informacji mogących zapełnić wszystkie dni roku. Jeżeli chcesz przyczynić się do poszerzenia zawartości kalendarium Portalu Duchowego - będziemy wdzięczni za nadesłanie odpowiednich notek poczta e-mail
Imieniny:

Losowy cytat:

" Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe. "
Albert Einstein