Portal Duchowy - Rozwój Duchowy, Ezoteryka

Portal Duchowy
 

Przesłanie dnia:

Piątek to dobry dzień na jakiś ciekawy film. Poszukaj czegoś inspirującego, co da Ci nowe spojrzenie i poszerzy horyzonty. Pamiętaj, aby wybierać dla siebie to, co najlepsze.

Logowanie:



 
 
Heavy Stuff - czyli rzecz o przemijaniu
Refleksje
Wpisany przez Moy Valley   
środa, 06 stycznia 2010 15:50

      Kolejna jesień właśnie przechodzi do historii.  Drzewa dawno rozwiały już resztkę rdzawych liści. Jak co roku nadeszła kolej na to by biała kołderka ze śnieżnego puchu nakryła naszą zaokienną rzeczywistość. Teraz przez jakiś czas zadrżymy z zimna na widok pary z własnych ust. Mróz zrekompensuje nam może jakiś wypad na narty a już na pewno święta, które większości z nas przypomną beztroski smak dzieciństwa. Po świętach coroczny wystrzał korka od szampana a później już tylko oczekiwanie na powrót kolejnej deszczowej wiosny, po której nadejdzie tak wyczekiwane, kolejne lato i wakacje i  ...
I wydaje Ci się że tak będzie już zawsze prawda?


      Był trzeci dzień lutego 2006 roku. Siedziałem w aucie wpatrzony w czarne niebo usłane gwiazdami na całej długości horyzontu. Niebo nocą zawsze mnie tyleż intryguje, co hipnotyzuje. Tym jednak razem leniwy błogostan nie potrwał długo.
W pierwszej chwili do mojego mózgu dotarła krótka informacja
- Ktoś strzela petardami. Łałł.
Niestety od razu nastąpiła błyskawiczna korekta.
- Coś tu nie gra. Ta petarda leci nie z a w kierunku ziemi.
Poczułem się jakby każda komórka mojego ciała zatrąbiła na alarm. Adrenalina posadziła mnie w przepisowym pionie. Na niebie nastąpiła eksplozja, po której świetlisty pocisk rozpadł się na mniejsze kawałki i niknął za horyzontem. Zamarłem w bezdechu czekając na dalszy ciąg. Nic się nie wydarzyło. Za jakiś czas w radiu podano informację o tym, że na ziemię spadł spory meteoryt.
Właśnie tamtej nocy uświadomiłem sobie własną ulotność i straszliwą niemoc. Gdyby ta skała była trochę większa w ciągu kilku sekund mógłbym przestać istnieć. Czy odszedłbym wówczas pogodzony z losem, czy pękłoby mi serce na wspomnienie ludzi, których kocham, z którymi nie miałbym nawet szansy się pożegnać? Tym razem się udało, ale przecież przyjdzie dzień, w którym tak czy inaczej rozstanę się z życiem.
O Boże ja jestem śmiertelny!!!

"Mógłbym umrzeć w katastrofie lotniczej. To byłaby dobra forma odejścia. Nie chcę umierać we śnie albo ze starości. Chcę poczuć jak to jest."
Jim Morrison zm.03.07.1971

      Czasem pewnie każdego z nas na myśl o własnej ulotności przechodzi zimny dreszcz. Paskudna świadomość własnego końca tuli nas nachalnie przyciasnym szalem pesymizmu. Nic dziwnego, że odsuwamy od siebie widmo własnego końca najdalej jak potrafimy. Dzieje się tak dlatego że naturalną i bezwarunkową reakcją naszego organizmu jest ochrona życia, toteż przeważnie każdą zbłąkaną myśl o śmierci automatycznie zakopujemy pod stertą innych, "ważniejszych" i to najgłębiej jak potrafimy. Za każdym razem odstawiamy ją na wieczne potem zupełnie świadomi faktu, iż zwyczajnie chowamy głowę w piasek. Tak każe nam nasz instynkt. Jednak w konsekwencji z biegiem lat coraz silniej odczuwamy ciężar tej decyzji. Ciężko spojrzeć w twarz komuś, kto okłamuje sam siebie, tym bardziej, że dookoła tyle luster.

"Nie ma wolności dla człowieka dopóki nie pokonał on strachu przed śmiercią."
Albert Camus -zm. 04.01.1960

      W naszej kulturze śmierć stała się tematem tabu. Tematem, który psuje humory i nastraja pesymistycznie. A dlaczego tak jest? Jest bardzo oczywisty i tak naprawdę tylko jeden powód, choć w tysiącu odmian. Strach!
Strach, który był systematycznie podsycany od wieków i stanowił idealne narzędzie do trzymania w ryzach całych narodów. Gdy chwilami to nie wystarczało ów strach cementowano wystawiając śmierć na pokaz. Publiczne bestialskie egzekucje i krwawe rzezie całych mas spowodowały wynaturzenie śmierci. Pokolenie po pokoleniu coraz bardziej drżeliśmy na sam dźwięk tego słowa. I tak oto "słowo" ciałem się stało. Śmierć obecnie dla większości z nas jest straszna i jednoznacznie zła. Jej postrzeganie ogranicza się u ludzi głównie do krótkiej wizualizacji oślizłego ciała toczonego przez robaki. Wstręt karmi trwogę a histeria podsyca strach. Strach przed utratą bliskich i wszystkiego, co z takim wysiłkiem osiągnęliśmy. Boimy się ciemności i bólu podczas umierania. Niektórzy z nas czują już na skórze gorące języki ogni piekielnych a w ustach mają posmak siarki  W całym tym bulgocącym kotle lęków najintensywniej czuć jednakże smak naszego odwiecznego kompana, którego nie trzeba przedstawiać. Który jest przyczynkiem obgryzionych paznokci i nieprzespanych nocy przed podjęciem każdej ważniejszej decyzji- zwykły, ale potężny lęk przed nieznanym.

"Gdyby nie było śmierci, życie nie wydawałoby nam się takie piękne."
Mikołaj Gogol zm. 04.03.1852

      Wiele zamierzchłych kultur nawet te bardziej rozwinięte cywilizacyjnie jak na przykład protoplaści cywilizacji Azteków -Toltekowie traktowali śmierć jak swój cień. Zawsze o niej pamiętali. Wierzyli, że ciągle jest blisko i w odpowiednim momencie zabierze ich z ówczesnego ciała by umieścić w innym. Często odwoływali się do niej z prośbami o radę.
W naszych czasach zakrawa o śmieszność stwierdzenie, że śmierć może Ci dobrze życzyć ale wówczas nie była ona uznawana za smutny koniec wszystkiego, a wręcz przeciwnie, była to potężna siła która uwalniając od życia pomagała wstąpić na następny stopień egzystencji. Pozwalała na dalszą ewolucję duszy. Hindusi do dziś świętują po śmierci bliskich a opłakują narodziny. Także do chwili obecnej ostatni sędziwi potomkowie rdzennych Indian wprzód żegnają się z rodziną a dopiero wówczas w pełni świadomie i bez lęku odchodzą.

"Tylko rozbitek, który uniknął śmierci na tonącym okręcie, może pojąć psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać."
Kobo Abe zm.22.01.1993

      Cały nasz obecny świat funkcjonuje w oparciu o równowagę, a jednym z elementów tej równowagi jest także śmierć. Ona też ma dobre strony. Gdyby ktoś podarował nam nieśmiertelność po jakimś czasie egzystencja przez swą nieskończoność stała by się dla nas ciężarem nie do zniesienia. To tylko świadomość własnej ulotności wymusza na nas elementarny szacunek do życia. Pozwala nam je w pełni docenić i pokochać.

"Śmierć nadaje piękno życiu. Tylko sztuczne kwiaty nie umierają."
Małgorzata Musierowicz ur.09.01.1945

      Gdyby tak co rano budzić się ze świadomością własnej nieuniknionej śmierci. Czy odkładalibyśmy ważne decyzje na później brnąc w marazm codzienności? Może śmierć dodałaby nam siły by każdą zwykłą chwilę święcić po stokroć bardziej. Wyrwała by nas z odrętwienia i codziennej rutyny, w jaką wcześniej czy później popadamy. Pchnęła odważniej ku nowym doświadczeniom.
      Nie potrafię zdefiniować śmierci. Nie potrafi tego nikt. Jest mnóstwo przypadków śmierci klinicznej, po których część tego obrazu powstała. Niemniej jednak jest to tylko fragment. Po tej stronie kurtyny z pewnością całości nie ujrzymy. Dlatego nie warto zaprzątać sobie tym głowy. Trzeba tylko mieć ugruntowaną świadomość, że kiedyś ta wiedza nas oświeci. Dzięki temu unikniemy życiowej stagnacji i tak powszechnie nękającego nas marazmu. A to pozwoli nam ruszyć pełną parą naprzód łapiąc życie za pysk i wydzierając z niego to co najlepsze.


PS
Nie myśl o śmierci, ale bądź jej świadom. Niech to pozwoli ci zasmakować życia tak aż jego soki pociekną ci po buzi.

 

 

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Moy Valley
 
 
 

Kalendarium:

Piątek,
30 Lipiec 2010

211. dzień roku
Wschód: 5:05
Zachód: 20:36
Księżyc: > 1 kwadra

21 lat temu, w 1989 roku telewizyjne wystąpienie Boba Lazara - byłego pracownika 'Strefy 51' ujawniające prace rządu USA nad technologiami Istot Pozaziemskich.
Imieniny:
Julity, Ludmiły

Losowy cytat:

" Zagłębianie się w zagadnienie budowy świata jest jednym z największych i najszlachetniejszych spośród wszystkich zajęć. "
Galileusz

Wsparcie

Dzięki dobrowolnym datkim pomagasz nam w utrzymaniu oraz rozwoju serwisu.

Kwota: