|
Napisano o niej tysiące dzieł, próbowano uwiecznić na tysiącach obrazów, zrobiono tyle samo zdjęć, ale czym jest, gdzie się kończy, a gdzie zaczyna, ile trwa, czy można ją pochwycić i posiąść na zawsze?
Wiem, że bywają chwile, które trwają latami, dziesiątkami lat, gdy życie staje się zaprzeczeniem Jej istnienia. Żyjąc w odrzuceniu, otoczeni murami, usychamy- stanem "naturalnym" staje się permanentny ból. Zagubieniu w świeci olbrzymów dzień po dniu niszczymy Nasze życie, zatracenie w świecie miliardów iluzji uciekamy od bliskości, bliskości ze sobą, uciekamy od możliwości odczucia , że jesteśmy KOCHANI... ale nie może być inaczej jeśli chcemy grabić, zawłaszczać, posiadać, żądamy, jesteśmy chciwi.
Ona po prostu JEST, nie sposób jej posiąść, można jedynie zaprosić, by ukołysała nasze serce, utuliła wszystkie troski, uwolniła od tysiąca ciężarów w sercu, uśmiechnęła się swoim odbiciem, we Mnie, w Tobie, Nim itd. itd. itd.
To tak jak usiąść obok najpiękniejszego kwiatu, zatrzymać w sobie potrzebę zerwania go, poczekać chwilę i pozwolić by jego zapach, radość, wiara, nadzieja, pewność i MIŁOŚĆ wypełniły Nas, wtedy pozostaje już tylko wdzięczność w Sercu za Życie, za Miłość, której nie sposób pochwycić w żaden sposób, można jedynie bezgranicznie wypełniać nią siebie i z wdzięcznością bez wysiłku, w sposób naturalny przekazywać dalej: ludziom, kwiatom, zwierzętom, owadom... dużym, średnim i małym.
Zobaczyć możliwość, odrzuć wdzięczność w Sercu, to jeden ze sposobów.
Niezależnie od tego czy akceptujemy TO czy też nie, jesteśmy TU z Miłość, jesteśmy owocem Miłości, z Niej przychodzimy w niej trwamy, w Jej blasku odchodzimy,
w Jej wieczność, Jej nieskończoność My Owoce Jednego Drzewa
Grzegorz Kubica
Ps: Kocham bo jest we mnie miłość czy kocham we mnie Jej obrazy?
|